Wygląda na to, że atak Andersa Breivika był czynem szaleńca, więc być może norweskiej liberalnej polityki karnej nie należy za to szczególnie winić, szaleńcy się zdarzają niezależnie od działań państwa i być może czyn jego był nie do przewidzenia i powstrzymania...
Od takiego stwierdzenia daleko jednak do uznania, że "Skandynawska polityka karna wygrywa - przestępczość spada tam drastycznie" - jak ujęła to dzisiaj prof. Monika Płatek w wywiadzie dla TOK Fm http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,10002045,__Jesli_zaczniemy_teraz_zmieniac_prawo__zabojca_wygra__.html
Zanim się wypowie takie zdania, warto spojrzeć bowiem na fakty. Fakty zaś są takie, że przestępczość w Norwegii wzrosła od lat 60-tych ponad 6-krotnie! Wzrost ten dotyczył zarówno przestępstw przeciwko mieniu, jak i przestępstw z użyciem przemocy. Liczba więźniów też zaś wzrosła, lecz znacznie mniej, co pokazuje relatywne osłabienie represyjności prawa karnego. To osłabienie represyjności prawa karnego przyniosło zaś wzrost przestępczości, wbrew twierdzeniom prof. Płatek.
W 1960 r. miało miejsce 38.700 przestępstw a więźniów było 1.572.
W 1970 było to odpowiednio 65.080 przestępstw oraz 1.692 więźniów.
W 1980 odpowiednio 121.565 oraz 1.797.
W 1990 odpowiednio 235.256 oraz 2.379
W 2000 odpowiednio 314.027 oraz 2.548
W 2005 (ostatni rok dla którego mam dane) 280.524 przestępstw oraz 3.124 więźniów.
(źródło: http://www.ssb.no/english/subjects/03/05/nos_kriminal_en/)
Tak więc ewidentnemu błyskawicznemu wzrostowi przestępczości, szczególnie szybkiemu w latach 70-tych oraz 90-tych towarzyszył umiarkowany wzrost liczby skazanych. I tak, o ile w roku 1960 jeden więzień przypadał na średnio ok. 24 przestępstwa, o tyle w roku 2005 jeden więzień wypadał na blisko 90 zarejestrowanych przestępstw. Można więc powiedzieć, że norweska politka karna złagodniała czterokrotnie, czego efektem był 6-krotny wzrost przestępczości.
Norwegowie nie mają się czym chwalić.



2010 - 271 000
Spadek w ciągu ostatnich dziesięciu lat o 13%.